Olszewski Gallery


W 1807 r. brytyjski chemik sir Humphry Bartholomew Davy wydzielił z gliny lekki srebrzystobiały metal. Tę niezwykłą substancję Francuzi nazwali wówczas argent d’argile, a Niemcy Lehmsilber. Dziś w języku polskim funkcjonują dwie nazwy; słowo glin to stosowana w nauce nazwa pierwiastka chemicznego, zaś aluminium określa wykorzystywane w przemyśle metaliczne tworzywo. Glin jest najczęściej występującym metalem w skorupie ziemskiej, jednakże łatwość, z jaką wiąże się z tlenem, sprawiła, że właściwości czystego pierwiastka nie były ludzkości znane aż do czasów współczesnych. W latach 70. XX wieku, kiedy powstawały metalowe rzeźby Magdaleny Więcek, aluminium, przynajmniej w krajach za żelazną kurtyną, wciąż pozostawało ekskluzywnym symbolem nowoczesności, a zastosowanie tego tworzywa w sztuce – gestem awangardowym.

Na wskroś nowoczesna była też postać silnej niezależnej kobiety artystki. W Polsce już w latach 50. zaczęła dochodzić do głosu cała konstelacja przypominanych dzisiaj od nowa kobiet rzeźbiarek, do której należała też Więcek. Rzeźby prezentowane na wystawie Glin powstały ze stali i aluminium metodami odlewniczymi, a także poprzez spawanie, szlifowanie i gięcie blach. Ich abstrakcyjna forma nosi w sobie ponadczasowego ducha architektury. Przecinające się łuki przywodzą na myśl zarówno sklepienia gotyckich katedr, jak i paraboliczną architekturę współczesną. Elementy rzeźb niczym podwieszone dachy zdają się przeciwstawiać sile ciążenia. Istotne znaczenie, jakie w twórczości Więcek zajmują w latach 60. i 70. motywy lotu i transcendencji, potwierdzają tytuły nadawane przez artystkę rzeźbom z tego okresu: Blisko ziemi, Wzlot, Oderwanie, Lotna, Horyzonty, Nieskończoność, Sacrum. W tym kontekście pracę bez tytułu z 1967 roku – pas grubej aluminiowej blachy wygiętej w dynamiczną pętlę – zinterpretować możemy jako rzeźbiarski odpowiednik akrobacji lotniczej. Pilot wykonujący pętlę doświadcza przeciążeń, a świat na chwilę staje na głowie.