Galeria m²


Namalowałem niedawno obraz pod wpływem osobliwego widzenia. Stanęło mi mianowicie przed oczami coś, co z braku lepszego określenia nazwać by można Gruczołem Patriotyzmu. Zobaczyłem go tak wyraźnie najpewniej dlatego, że podejrzewam u siebie znaczne uwstecznienie owego organu. Wnioskuję to z braku wyraźniejszej reakcji mojego organizmu na bodziec. Ktoś krzyczy: „Polska!” – ja, owszem, czuję świdrowanie w uszach, ale niewiele ponad to. A słyszałem o rozchodzącym się cieple w podbrzuszu, rozlewającym się po ciele mrowieniu sięgającym koniuszków palców. Przyznaję się bez bicia, acz z pewnym wstydem, że nie czuję ścisku w krtani na myśl o ojczyźnie, choć może to i dobrze, bo to pewnie nic przyjemnego. Jak to jednak w przypadku osób doświadczających pewnego braku bywa, wyobraźnia pracuje ze wzmożoną aktywnością. Najbardziej rozbuchane seksualne fantazje produkują umysły impotentów, osoby czynnie oddające się promiskuityzmowi są zaś w tym względzie raczej powściągliwe. Tak tłumaczę sobie wyraźność patriotycznej wizji i poczucie wyższego obowiązku, które pchnęło mnie do prędkiego namalowania tego motywu – i następnych. Gorączkowo obciągałem płótnami kolejne krosna, aby pączkujące z pierwotnego Gruczołu „logotypy” polskości – jak Rodło, Toporzeł czy Szczerbiec – nie umknęły mi przypadkiem i pozwoliły się dalej urabiać, krzyżować, splatać, stapiać i rozciągać. Przekonałem się w mig, że wszystkie odlane są z jednego pochodzenia plastycznej, dającej się miętosić z nadzwyczajną łatwością magmy.

Kamil Kukla